Nový interiér Pendolina – 2. třída. V revitalizovaném Pendolinu jsou sedadla v první a druhé třídě odlišná, v první třídě jsou potažená kůží. Počet sedadel v první třídě však zůstal prakticky stejný (zmizela pouze jedna sedačka, kterou nahradila police na zavazadla). Rozložení sedadel se nezměnilo ani ve Druga klasa w Pendolino 224 zł! Więcej. Grzegorz Braun: PAN POWINIEN HARAKIRI POPEŁNIĆ! Druga klasa w Pendolino 224 zł! 12 Polub Udostępnij Przetłumacz. Więcej. Kup taniej MERCEDES C KLASA W204 FOTELE KANAPA BOCZKI WNĘTRZE z Prusice na Allegro.pl, za 499 zł w kategorii Części samochodowe - Wyposażenie wnętrza. Opinie i recenzje czy warto kupić ofertę id: 8988523153? Dużo prostsze jest znalezienie tanich biletów za 49 zł na Pendolino w aplikacji mobilnej PKP Intercity - możecie ją pobrać z Google Play lub App Store. W opcji gdziekolwiek, również wybieramy tylko stację wyjazdu, w zakładce daty zaznaczamy najdalszą możliwą, czyli 30 dni do przodu, niżej wpisujemy cenę 49 zł i zaznaczamy tylko . Tydzień temu miałem okazję odbyć swoją pierwszą podróż Pendolino, a dwa tygodnie temu złapałem pierwszy kurs zwykłym InterCity od ładnych paru lat. Jedna z nich była przepełniona spokojem, a druga frustracją – w sumie mogłem się tego spodziewać ze swoim szczęściem. Pierwszą podróż pociągiem w życiu, jaką pamiętam, odbyłem na pokładzie TGV we Francji. Nie wiem skąd, dokąd ani po co jechaliśmy, ale pamiętam, że podwójnie sprzedali nasze1 miejscówki. Po paru minutach przyszła rodzina, która zaczęła się awanturować o swoje prawa i nie robiło im różnicy, że wszystkie nasze bilety były identyczne. Poszli w końcu po konduktora, z którym niezwłocznie wrócili, a ten próbował nas wygonić z pociągu. Zakładam, że fory dawał tamtej rodzinie, bo byli Francuzami. Pamiętam, że Tata awanturował się po angielsku z nim… a raczej próbował, bo Francuz jak to Francuz – ani be, ani me – i tłukł po swojemu. Rodziciel zrezygnowany po paru minutach bezowocnej rozmowy po Polsku mruknał: – A gadaj sobie dalej! I tak cię nie rozumiem! – Francuz zamilkł. Spojrzał się niepewnie, odwrócił się na pięcie, zawołał rodzinę próbującą zająć nasze miejsca i razem wszyscy odeszli. Więcej już się nie pojawił. Pierwszą samodzielną podróż pamiętam do dzisiaj – miałem wtedy około piętnastu lub szesnastu lat. Celem podróży był Gdańsk, gdzie mieliśmy spędzić kilka dni na graniu w MUD-y i RPG. Była ciężka zima, śnieg zalegał wszędzie, a my mieliśmy przed sobą osiem godzin w PKP. Nie pamiętam ilu nas było, ale mieliśmy niefart trafić akurat na wagon pełny kiboli. Wszystkie przedziały zajęte. W korytarzu nie dało się ruszyć. Na szczęście udało mi się przepchnąć w rejon pieca, którego promień grzania wynosił mniej niż metr. Reszta marzła w czapkach, rękawiczkach i szalikach. Dojechaliśmy bez uszczerbku na zdrowiu, pomimo że zaledwie kilka metrów od nas wywiązała się niemała bójka. Powrotu już za to zupełnie nie pamiętam, ale za taki stan rzeczy odpowiedzialne były raczej procenty… których oczywiście nie mogłem spożywać, bo nie byłem pełnoletni. Pozostańmy więc na tym, że wiek i znieczulenie pomogły przetrwać ten horror. W życiu niewiele czasu spędziłem w pociągach na terenie Rzeczypospolitej Polskiej – preferowałem zawsze inne środki transportu. Dwa tygodnie temu, po raz pierwszy po kilkuletniej przerwie, podróżowaliśmy z żoną PKP InterCity2. Przedziały jak za starych dobrych czasów – trzy osoby siedzące obok siebie na przeciwko kolejnych trzech. U nas akurat jedno miejsce było wolne, więc komfort nieznacznie większy niż być powinien. W pierwszej klasie miejsca są chyba dwa na dwa, ale ich cena nas skutecznie odstraszyła – bilety kupowaliśmy w ostatniej chwili. Nasz wagon miał nawet Wi-Fi, który zaskakująco sprawnie działał – zapewniał go T-Mobile o czym nie omieszkał informować na każdej wolnej przestrzeni szklanej. Wolałem jednak korzystać z Hotspotu z iPada – LTE na przemian z 3G od Plusa było w zupełności wystarczające i pozwoliło na komfortową pracę i rozrywkę na 99% trasy. Był jeden problem – wagon tak mocno hajcował, że momentami ciężko było wytrzymać w przedziale. Na szczęście obok mieliśmy WARS-a, więc mogliśmy udać się tam na ochłodę. Droga powrotna była podobna z tą różnicą, że na przeciwko mnie nie siedziała Iwona, a młoda dziewczyna, która cały czas ocierała się swoimi nogami o moje. Dziesięć lat temu może i spodobało mi się to, ale „dzisiaj” zastanawiałem się jedynie czy ma owsiki, że nie może usiedzieć na miejscu… Nie ukrywam, że boję się jeździć pociągami ze zwykłymi przedziałami lub w wagonach sypialnych. Osobiście znam już cztery osoby, które zostały w nich okradzione ze wszystkiego, a jedną, której skrojono walizkę ze znaczną sumą gotówki w niej3. Ta pierwsza czwórka została potraktowana gazem usypiającym i po tym jak już stracili świadomość wraz z osobami w przedziale, obudzili się bez niczego: pieniędzy, kart bankomatowych i kredytowych, portfeli, dowodów osobistych, praw jazdy, kart lojalnościowych oraz nawet bez pasków w spodniach. PKP im nie pomogła, bo nie mieli dowódów osobistych ani żadnej innej możliwości udowodnienia swojej tożsamości. Rodzina nie mogła znajomemu kupić biletu z tego samego powodu. Policja ich pogoniła. Skończyło się na tym, że mniej fortunny znajomy wracał do domu trzy dni na gapę i stopem. Reszcie udało się szybciej na szczęście. Co ciekawe, nie widziałem, aby ten temat był poruszany przez prasę, a skoro ja osobiście znam cztery osoby, którym to się przydarzyło na przestrzeni sześciu lat, to musi to być znacznie częstsze niż nam się zdaje. Tydzień temu w końcu przypasowała nam godzina odjazdu Pendolino z Warszawy do Wrocławia4. Niestety jest dosyć głupia – o 16:20 jeszcze większość osób pracuje. No ale udało się. Jechaliśmy drugą klasą, a pociąg rzeczywiście jest bardzo nowoczesny. Na tyle, że jego konstrukcja działa na zasadzie klatki Faradaya – wewnątrz w zasadzie nie ma zasięgu5 i nawet GPS w telefonie (ani iPadzie) nie chciał lokalizować nas częściej niż raz na kilometr lub dwa. Tym samym nie udało mi się zweryfikować maksymalnej osiąganej prędkości, która według zapowiedzi PKP gdzieś w rejonie Częstochowy przekroczyła 200 km/h. Przez jakieś pięć lub dziesięć minut… Pomijając jednak to jak popędalaliśmy to cała podróż jest bardzo komfortowa – fotele są wygodne, stolik mieści MacBooka Air, a obsługa rozdaje darmową wodę, herbatę, kawę lub sok. Najważniejsze jest jednak to, że miejsca na nogi jest pod dostatkiem – w końcu mogę je wygodnie wyciągnąć. Życie jednak lubi rzucać kłody pod nogi. Po kwadransie od ruszenia z Warszawy Centralnej przemieściliśmy się do WARS-a, aby zjeść obiad. Połowa wagonu posiada ze trzy lub cztery stoliki z miejscami stojącymi, a w drugiej połowie są stoliki z czterema fotelami przy każdym – w sumie jest ich chyba sześć lub osiem6. Wszystkie były zajęte, przez sześć lub osiem rodzin po trzy osoby. Miejsca stojące były puste więc takowe zajęliśmy, ale najpierw chwyciłem parę menu dla nas – kelnerka powiedziała, że zaraz podejdzie. Po kwadransie oczekiwania na przyjęcie zamówienia nie wytrzymałem i udałem się do barku, aby je złożyć osobiście. Poprosiłem o pierogi ruskie dla siebie. – Niestety nie ma! – usłyszałem. – Żartuje Pani, prawda? – zapytałem z niepewnym spojrzeniem na twarzy. – Nie! Mówię całkiem serio! – odpowiedziała z radością i głupawym uśmieszkiem na twarzy. Czekałem na ciąg dalszy, ale wspomniany uśmieszek nie zniknął jej z ust. Wynika z tego, że na cały pociąg, kwadrans po wyruszeniu z Warszawy, sześć do ośmiu rodzin złożyło zamówienie na wszystkie pierogi ruskie jakie były na wyposażeniu kuchni… czyli cztery lub pięć porcji. A przynajmniej tylu się doliczyliśmy na stołach. Świetnie. W sumie dobry kawał. Będzie miała co opowiadać swoim współpracownikom. Zamówiliśmy kanapkę z mięsem na ciepło oraz kurczaka z ziemniakami i surówką. Na zamówienie czekaliśmy blisko trzydzieści minut, pomimo że przed nami czekały tylko dwa posiłki na przygotowanie. Kanapka składała się z dwóch kromek lekko wyschniętego chleba, dwóch kawałków mięsa, które niczego się nie trzymały i kawałka sałaty. Za piętnaście złotych. Nosz kurwa! Lepsze sprzedają za trzy zeta w moim lokalnym monopolowym. Można też znaleźć smaczniejsze na śmietniku. Prawie jak trzydzieści lat temu. Może i wagony są lepsze. Może i komfort jest wyższy, a nawet znacznie. Nie ma jednak internetu7, a cała podróż trwa o trzy minuty dłużej niż EIC, który nie przekracza 120 160 km/h8. Przekonuje mnie jednak mniejsze prawdopodobieństwo kradzieży, czas na poczytanie książki na iPadzie, a z WARS-a nie mam już zamiaru korzystać – PKP do dnia dzisiejszego nie odpisało. Niestety pomimo nowego hardware’u obsługa się nie zmieniła od lat 90-tych… Kiedyś zmuszę się, żeby spisać moje uwagi na temat systemu rezerwacji biletów, który jest całkowicie pozbawiony logiki – dzisiaj już nie mam na to siły. Transport w Polsce Transport jest jedną z najdynamiczniej rozwijających się usług w Polsce. W naszym kraju panują dobre warunki geograficzne dla jego rozwoju, związane przede wszystkim z nizinnym ukształtowaniem powierzchni. W naszym kraju rozwijają się właściwie wszystkie rodzaje środków transportu, a przewóz osób i ładunków stale wzrasta. Słynne elektryczne zespoły trakcyjne ED250 Pendolino, choć wprowadzone do ruchu w Polskie niemal 5 lat temu, wciąż budzą duże emocje. Część pasażerów chwali je, inni zaś mocno krytykują. Pojazdy francuskiego Alstomu nie są jednak jedynymi i pierwszymi w Europie Środkowej. Składy pendolino jeżdżą od 2005 roku w Czechach. Czy po 12 latach eksploatacji sprawdziły się u naszych południowych sąsiadów? Jaki oferują standard w porównaniu do polskiego pendolino? Na pierwszy rzut oka, podczas obserwacji wjeżdżającego pociągi, polskie pendolino sprawia dużo lepsze wrażenie wizualne. Jest to bowiem nowsza konstrukcja, bardziej odpowiadająca zewnętrznym wyglądem dzisiejszej modzie. Czeskie jednostki są jednak o około 10 lat starsze, przez co ich wygląd zewnętrzny nie robi tak pozytywnego wrażenia. Wbrew pozorom czeskie pojazdy są jednak bardziej zaawansowane technicznie. W przeciwieństwie do zamówionych jednostek przez PKP Intercity, składy należące do czeskich kolei są wyposażone w wychylne pudło, pozwalające na redukcję źle wpływającego na podróżnych przyspieszenia odśrodkowego, a co za tym idzie szybsze pokonywanie łuków. Mimo to czeskie pendolino kursuje jednak z prędkością maksymalną 160 km/h, podczas gdy w Polsce osiąga 200 km/h. Pasażerowie czeskiego pendolino nie są jednak narażeni na nieprzyjemne szarpnięcia podczas pokonywania łuków. Zewnętrznie pociągi z Czech są mniej atrakcyjne Wnętrze pendolino Znaczne różnice między polskim i czeskim pendolino czekają na pasażerów wewnątrz. Na początku należy jednak dodać, że czeskie składy pendolino od 2017 roku przechodziły remonty połączone z gruntowną modernizacją wnętrza. Czeskie pojazdy posiadają układ siedzeń 2+1 zarówno w pierwszej, jak i drugiej klasie, co jest zasadniczą różnicą między polskim pendolino charakteryzującym się układem siedzeń 2+2 w drugiej klasie. Likwidacja jednego rzędu siedzeń w czeskich jednostkach pozwoliła na montaż szerszych, wygodniejszych foteli oraz poszerzenie przejścia. Dzięki temu składy stały się bardziej przestrzenne, a zarazem bardziej komfortowe. Fotele w klasie 1 i 2 są rozkładane i wyposażone w oddzielne podłokietniki między dwoma fotelami zamiast jednego, wspólnego, jak to ma miejsce w polskich składach. Każdy pasażer ma do dyspozycji siatkę na gazety, indywidualne oświetlenie, duży, rozkładany stolik, podnóżek oraz indywidualne gniazdko 230V, a także ładowarki USB. Podobne wyposażenie mają składy polskie, z wyjątkiem ładowarek USB. Wnętrze 2 klasy czeskiej jednostki Kolejną różnicą jest za to elektryczne opuszczanie i podnoszenie rolet okiennych w pojazdach eksploatowanych u naszych południowych sąsiadów. Ciekawostką jest zastosowanie foteli skórzanych w 1 klasie czeskiego pendolino. Znaczącą różnicą pomiędzy składami jest kolorystyka wnętrza. W czeskiej wersji dominują niebieskie fotele w 2 klasie oraz drewnopodobne wyłożenia ścian. Klasę pierwszą wyróżniają czerwone zagłówki, czarne fotele i czarno – czerwona wykładzina podłogowa. W wersji polskiej kolorystyka w obu klasach jest bardziej stonowana, dominują odcienie szarości, żółci oraz zgniłej zieleni. Druga klasa polskiego EIP Elektronika i system informacji pasażerskiej Czeskie składy pendolino biją polskiego odpowiednika na głowę pod względem systemu informacji pasażerskiej. Podczas gdy w Polsce informacje o podróży ograniczają się do wyświetlania kolejnych stacji zatrzymania, w Czechach pasażerowie na bieżąco otrzymują informację o aktualnej prędkości, a także opóźnieniu w czasie rzeczywistym i przewidywanym rzeczywistym czasie przyjazdu do kolejnych stacji. Na pokładzie czeskich składów nie ma problemu z dostępem do bezprzewodowego Internetu, który w polskich składach jest dopiero powoli instalowany. Jeśli mamy własny tablet lub telefon, po zalogowaniu do pokładowego Internetu kolei czeskich możemy skorzystać systemu rozrywki pokładowej. Pozwala nam ona na oglądanie filmów, słuchania muzyki oraz czytania książek, a także zamawiania posiłków z wagonu barowego. Wspomnianego systemu rozrywki pokładowej niestety nie uświadczymy na pokładzie polskich pociągów. Informacja o systemie rozrywki pokładowej znajduje się na każdym z zagłówków Ceny biletów Ważną informacją jest fakt, iż w kolejach czeskich obowiązuje jednolita taryfa we wszystkich pociągach. Przykładowo, na trasie Ostrawa – Praga, liczącej około 250 kilometrów bilet zakupiony na dzień przed wyjazdem kosztuje około 370 koron czeskich, czyli blisko 60 zł. Niestety, w pendolino obowiązkowe jest wykupienie miejscówki. Nie jest to jednak duży koszt. Zwykle waha się on w przedziale 35 – 100 koron, czyli od nieco ponad 5 do 17 zł. Na liczącej podobną liczbę kilometrów trasie z Gdyni do Warszawy za podróż składem pendolino zapłacimy jednak znacznie więcej. Wprawdzie obowiązkowa rezerwacja nie wiąże się z żadnymi dodatkowymi kosztami, a przejazd w ofercie specjalnej SuperPromo kosztuje zaledwie 49 zł, to większość biletów jest jednak znacznie droższa. Pula biletów SuperPromo jest mocno ograniczona. Normalne ceny biletów wahają się od 105 zł (za bilet zakupiony najpóźniej na 3 tygodnie przed podróżą) do 150 zł za bilet zakupiony z dnia na dzień. Na niekorzyść polskiego pendolino przemawiają również ceny w wagonie barowym, które są wyraźnie wyższe niż w czeskim pendolino. Z uwagi na znaczne zróżnicowanie serwowanych dań najlepiej porównać ceny przyglądając się produktom oferowanym w obu krajach. Przykładowo kawa latte w polskim pendolino kosztuje 13 zł, podczas gdy w Czechach za taką samą kawę należy zapłacić 55 koron, czyli około 9 zł. Znaczne różnice występują także w cenach piw. W polskim pociągu skosztowanie piwa kosztuje od 12 do 14 zł i jest możliwe wyłącznie w wagonie barowym. Na pokładzie czeskiego składu koszt ten waha się od 39 do 59 koron, czyli ok 7 do ok 10 zł. Ceny cydru w polskim i czeskim pendolino wynoszą odpowiednio 10 zł i 49 koron (ok 8 zł). Standard premium mitem? Porównując składy pendolino w Polsce i Czechach nie jest trudno odnieść wrażenie, że czeskie składy, mimo iż nie są reklamowane jako produkt premium, pod wieloma względami przewyższają polskie jednostki kursujące w ramach kategorii Express Intercity Premium. Patrząc na przykłady zza południowej granicy łatwo odnieść wrażenie, iż z zawartym w nazwie polskiej marki standardem premium kojarzy się jedynie wygórowana cena biletów i usług gastronomicznych. Od dawna miałem ochotę przetestować Pendolino, ale ceny dość skutecznie mnie od tego odstraszały - chociaż niby wiedziałem o tych mitycznych biletach za 49 złotych, ale pomyślałem sobie o nich od razu, że one są chyba dostępne tylko w średnio dogodnych porach (czyli np. w środku tygodnia) i to nie zawsze. No ale tak się złożyło, że w marcu jechałem do Warszawy na urodziny mojej dobrej koleżanki. Postanowiłem w końcu przetestować Pendolino (czy, jak kto woli, Express Intercity Premium/EIP) - czy faktycznie jest takie fajne? I czy rzeczywiście można tam dorwać naprawdę tani bilet? Cena biletu Generalnie najtańszy bilet można kupić za 49 złotych w jedną stronę - ale nie zawsze. Nie od dzisiaj wiadomo, że podczas sezonu urlopowo-wakacyjno-wycieczkowego, świąt czy majówki przejazd po prostu wyjdzie drożej. Ważne też, żeby zarezerwować bilet w miarę wcześnie (można do 30 dni przed podróżą), bo po prostu będzie większa szansa na sensowną cenę (chociaż nawet to nie gwarantuje płacenia najniższej stawki). Ale na przykład w okolicach Wielkanocy, jeśli kupujemy bilet w jedną stronę, może się okazać, że... 150 zł Kraków - Warszawa. Od tych 49 zł są ulgi ustawowe - tym sposobem ja, zamiast 49, płaciłem niecałe 31 zł za bilet w jedną stronę z Warszawy do Krakowa :) czyli tylko kilka złotych więcej, niż w zwykłym TLK czy InterCity. Więc tak - można jechać naprawdę tanio, nawet te 49 zł bez zniżki to nie jest dużo (w porównaniu z TLK czy IC, które kosztują ok. 43 zł) Nie muszę chyba dodawać, że takie ceny są w drugiej klasie? Pierwszą, choćby nie wiem co, po prostu nie pojedzie się za mniej niż 139 zł w jedną stronę - no bo nie i już. Pociąg Pendolino w zasadzie nie da się pomylić z żadnym innym pociągiem w Polsce (nawet ze zwykłym Express Intercity) - po prostu jest za bardzo charakterystyczne. A od środka? Mnie wnętrze skojarzyło się trochę z samolotem. Ogólnie pociąg wydawał się mieć taki klimat - bardziej lotniczy, niż kolejowy. Nie słychać też stukania po torach... Serwis pokładowy W Pendolino jest WARS (kolejowy catering) - nie korzystałem, po prostu nie miałem takiej potrzeby. Oprócz tego, w 2. klasie dają też darmowy napój (kawa, herbata albo woda mineralna) - w zasadzie tak, jak w LOT-cie na krajówkach. Co do obsługi, to w ogóle nie mam zastrzeżeń - po prostu jest miła i profesjonalna. Nie wszystko było jednak w 100% fajne - czyli: co moim zdaniem należałoby poprawić? Rzeczy do poprawienia Postoje Pendolino z Krakowa do Trójmiasta nie zatrzymuje się nigdzie pomiędzy Krakowem a Warszawą - gdy tymczasem taki sam pociąg z Gliwic staje na stacjach poza Śląskiem: w Sosnowcu i Włoszczowej. Jak dla mnie to trochę nie ma sensu (zresztą w dalszej części trasy, między Warszawą i Gdańskiem, Pendolino z Krakowa zatrzymuje się w Iławie, Malborku i Tczewie, więc tym bardziej nie rozumiem, dlaczego nie ma postoju pomiędzy Krakowem a Warszawą). WiFi i zasięg, a raczej ich brak No niestety, w Express Intercity Premium nie ma WiFi - no i jak na pociąg takiej klasy, to to jest spory minus (tym bardziej, że Pendolino jeżdżą od grudnia 2014 roku, więc już ponad 2 lata). Problem jest też z zasięgiem - w zwykłym InterCity (który jest jednak pociągiem niższej klasy) dużo prościej jest go złapać, zdarza się też WiFi (jak np. w czasie wycieczki do Łodzi)... a w EIP w ogóle go nie ma, co średnio przystaje do "Premium" w nazwie. Prędkość Czas przejazdu... z jednej strony nie jest długi (2 godziny 20 minut z Krakowa do Warszawy), a z drugiej - pierwsze poranne TLK (które jest niby najniższą kategorią pociągów) jedzie tylko o 20 minut dłużej, będąc jednocześnie tańsze (czasem nawet ponad 2 razy). A Express Intercity (EIC) ma porównywalny, może o 5-10 minut dłuższy czas przejazdu - a przecież nikt go nie nazywa "koleją dużych prędkości". Podsumowanie Generalnie rzecz biorąc, daję Pendolino 6/10 punktów. Nie, żeby było złe - bo takie nie jest. Jest nawet fajne. No ale jednak jest parę niedociągnięć, które jak dla mnie zdecydowanie nie są adekwatne do standardu i cen (bo jednak, zwłaszcza kiedy kupujemy bilet niedługo przed wyjazdem, przejazd nie kosztuje 49 zł, tylko np. 105) - więc dlatego taka, a nie inna ocena. Może zainteresować Cię też: relacja z Warszawy (grudzień 2015), Regio vs. Koleje Małopolskie, porównanie samolotu i pociągu Kraków-Warszawa ( Pomimo tego, że większość moich wyjazdów jest zagraniczna, to zwykle udaje mi się wygospodarować kilka dni w roku, żeby odwiedzić miejsca w Polsce, bo też mogą być ciekawe! Odwiedziłem już ich trochę ;) Share:

pendolino wnętrze 1 klasa